Marsylia - wiekowa wiara, wieczna miłość. Jedyny polski serwis Olympique Marsylia
Nieobliczalni !
Dodał: Kandera18, 2018-04-26 00:53:31, źródło: własne, komentarze: (0)

Po emocjach związanych z rozgrywkami Ligi Mistrzów, oczy kibiców na całym świecie zwrócone są ku Lidze Europy. Na placu boju pozostały już tylko cztery zespoły. Jest to Arsenal, Atletico, Marsylia i Red Bull Salzburg. Dla wielu obecność austriackiego kopciuszka na tym etapie rozgrywek jest sporym zaskoczeniem i nie brakuje osób, które francuski klub umieściły już w finale. Czy jednak klub z Salzburga jest skazany na pożarcie ? Zapraszam do lektury !

Za słabi na Ligę Mistrzów

Red Bull Salzburg może pochwalić się jedenastoma tytułami krajowymi. Przez ostatnie cztery sezony regularnie wznoszą ligowy puchar. Nic nie wskazuje na to by miało się to zmienić także w obecnym. Na pięć kolejek przed końcem ligowego sezonu drugi Sturm Graz traci do liderującego Salzburga aż 11 punktów. Popularne Byki od kilku lat cieszą się rolą hegemona na krajowym podwórku, jednak czy piłkarze są w stanie pokazać się większemu gronu publiczności w Europie ? Odpowiedź brzmi – nie.
Klub ten jest doskonale znany fanom niemieckiej ekstraklasy. Piłkarze tacy jak Naby Keita, Valentino Lazaro czy też Kevin Kampl swoje pierwsze poważne kroki w piłce stawiali właśnie w austriackim klubie. Polityka klubu sprowadza się do wyszukiwania i ściągania do siebie obiecujących graczy, a następnie „eksportowanie” ich do silniejszych lig i zespołów, jak miało to miejsce z przedstawionymi wyżej zawodnikami czy chociażby senegalskim skrzydłowym Sadio Mane, który w 2014 roku dołączył do występującego w Premier League FC Southampton, a dziś jest jedną z gwiazd Liverpoolu.
Wracając jednak do przygody klubu w europejskich rozgrywkach, Red Bull Salzburg od kilku sezonów usiłuje zakwalifikować się do Ligi Mistrzów. Niestety dla nich, do dzisiaj ta sztuka się nie udała. W sezonie 14/15 szwedzkie Malmo okazało się drużyną, która w rundzie kwalifikacyjnej (odpowiednik IV rundy) przekreśliło marzenia austriackiego klubu do gry w tych prestiżowych rozgrywkach. W następnym sezonie obie ekipy zmierzyły się ponownie, tym razem w 3. rundzie. Klub ze Szwecji ponownie okazał się lepszy w dwumeczu. W sezonie 16/17 w starciu z Dynamem Zagrzeb dwukrotnie padł wynik 1:1. Na nieszczęście dla opisywanego dzisiaj zespołu, musiał on uznać wyższość rywala w dogrywce i odłożyć plany na Ligę Mistrzów na kolejny sezon. Minął rok i Red Bull Salzburg rozpoczął kolejną próbę uzyskania biletu do piłkarskiego raju (sportowego i finansowego). Już w 3. rundzie ścianą nie do przejścia okazał się jednak klub z ligi chorwackiej – HNK Rijeka.

Awans do półfinału Ligi Europy jest dla Byków ogromnym sukcesem. W sezonie 13/14 i 14/15 Salzburg wychodził ze swojej grupy, jednak przygodę w tych rozgrywkach kończył kolejno w 1/8 (porażka z FC Basel) i 1/16 finału (w starciu z hiszpańskim Villareal). W poprzednim sezonie przygoda klubu z Austrii zakończyła się już w fazie grupowej.

My możemy, oni muszą

Przygodę z europejskimi rozgrywkami zakończył już Lyon, PSG czy AS Monaco i to na Les Phocéens zwrócone są oczy całej piłkarskiej Francji. To właśnie Olympique Marsylia stawiany jest w roli faworyta w tym spotkaniu i ewentualna porażka w starciu z Red Bull Salzburg będzie dla wielu sporym zaskoczeniem. Jednak to właśnie towarzysząca presja była jednym z czynników, dlaczego w półfinale LE mamy klub z Austrii, a nie włoskie Lazio czy też BVB.

Salzburg i Marsylia w tegorocznej edycji Ligi Europy mierzyły się ze sobą dwukrotnie. Miało to miejsce w fazie grupowej. Na Red Bull Arena padł wynik 1:0 dla gospodarzy po bramce Munasa Dabbura. W Marsylii obie drużyny podzieliły się punktami po bezbramkowym remisie. Ostatecznie z dorobkiem dwunastu punktów to Byki zajęły pierwszą lokatę i w kolejnej fazie turnieju przyszło im zmierzyć się z nieobliczalnym Realem Sociedad. Po wyeliminowaniu baskijskiego zespołu, to właśnie Borussia Dortmund miała zakończyć przygodę austriackiego klubu z tegoroczną LE. Cała piłkarska Europa była w szoku, kiedy na Signal Iduna Park gospodarze ulegli 1:2. Strzelcem obu bramek był weteran austriackiego klubu, Valon Berisha. Reprezentant Kosowa w zespole z Salzburga występuje od 2012 roku i miał okazje dzielić szatnie z takimi piłkarzami jak m.in. Sadio Mane, Kevin Kampl czy Naby Keita.
W rewanżu Byki nie miały zamiaru tylko i wyłącznie bronić wyniku jak FC Barcelona w ćwierćfinałowym spotkaniu z AS Romą w Rzymie, dzięki czemu po bezbramkowym remisie zameldowały się w ćwierćfinale Ligi Europy. O ile wyeliminowanie BVB przed Austriaków było sporym zaskoczeniem, tak jednak nikt nie uważał, że sprawią oni niespodziankę w pojedynku z włoskim Lazio. Kiedy w Rzymie padł wynik 4:2 dla gospodarzy, niemal każdy był pewien kto zagra dalej. Jednak piłkarze Salzburga w dalszym ciągu wierzyli, że mogą odwrócić losy dwumeczu na swoją korzyść. Tydzień później w 55. minucie spotkania będący w doskonałej dyspozycji Ciro Immobile zdobył bramkę na 0:1. W tym momencie gospodarze potrzebowali aż czterech bramek, aby awansować dalej. Po końcowym gwizdku to jednak Austriacy opuszczali stadion jako zwycięzcy ! W ciągu dwudziestu minut Lazio dało strzelić sobie cztery bramki. Byki dokonały tego, co dla wielu wydawało się niemożliwe i sprawiły kolejną niespodziankę w tegorocznej edycji europejskich rozgrywek.

To właśnie Lazio oraz BVB przed spotkaniem z Red Bull Salzburg stawiane było w gronie faworytów. Piłkarze klubu z Austrii nic nie musieli, ale mogli sprawić miłą niespodziankę dla swoich kibiców i pokonać wyżej notowanych rywali. Historia pokazuje, że presja, jaka była stawiana na swoich ulubieńców przez kibiców czy też media, w ostateczności kończyła się niepowodzeniem zespołu uważanego za zdecydowanego faworyta. Tak było m.in. w 2004 roku, kiedy to niespodziewanie Grecja wywalczyła tytuł mistrza Europy, czy też 12 lat później, kiedy niespodziewanie przeciętnie grająca Portugalia wygrała EURO we Francji, pokonując w finale zespół gospodarzy.

Właśnie dlatego piłkarze OM muszą podejść do spotkania w pełni skoncentrowani, ale bez zbędnego balastu, jakim jest towarzysząca presja, która może nieść za sobą katastrofalne skutki, co pokazał m.in. zespół Lazio. Ogromna w tym rola trenera, którego zadaniem jest nie tylko odpowiednie przygotowanie taktyczne do tego spotkania, ale także mentalne, aby piłkarze wyszli na murawę w pełni skoncentrowani i głodni zwycięstwa.

 

Tagi: Liga Europejska /

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Brak komentarzy

NASTĘPNY MECZ
POPRZEDNI MECZ
Olympique Marsylia 2-2 Stade Rennes
26 sierpnia 2018; 21:00
Stade Velodrome
3. kolejka (Ligue 1)
1. Dijon FCO Dijon FCO 3
8 - 1
9
2. Paris Saint-Germain Paris Saint-Germain 3
9 - 2
9
3. Lille OSC Lille OSC 6
6 - 1
7
4. Olympique Lyon Olympique Lyon 3
4 - 1
6
5. Nîmes Olympique Nîmes Olympique 3
7 - 5
6
6. Stade Reims Stade Reims 3
3 - 4
6
7. Toulouse FC Toulouse FC 3
3 - 5
6
8. AS Saint-Étienne AS Saint-Étienne 3
3 - 2
5
9. Olympique Marsylia Olympique Marsylia 3
7 - 5
4
10. AS Monaco AS Monaco 3
4 - 3
4
11. Montpellier HSC Montpellier HSC 3
3 - 3
4
12. RC Strasbourg RC Strasbourg 3
3 - 3
4
13. Stade Rennes Stade Rennes 3
4 - 5
4
14. Amiens SC Amiens SC 3
5 - 5
3
15. Girondins Bordeaux Girondins Bordeaux 3
3 - 5
3
16. SM Caen SM Caen 3
2 - 5
2
17. FC Nantes FC Nantes 3
2 - 6
1
18. OGC Nice OGC Nice 3
1 - 6
1
19. Angers SCO Angers SCO 3
4 - 8
0
20. En Avant Guingamp En Avant Guingamp 3
2 - 8
0
Olympique Marsylia Dimitri Payet     2
Olympique Marsylia Florian Thauvin     2
Olympique Marsylia Lucas Ocampos     1
Olympique Marsylia Lucas Ocampos     1
PARTNERZY
Copyright © 2010-2014 deMarseille.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone | Online: 13
Projekt i wdrożenie: konert.biz

facebook